Bezpieczne relacje

Zamień chaos i niepokój w relacjach na pewność siebie, jasność i sprawczość

Moja droga do bezpiecznych relacji

4 lata temu moje serce rozpadło się na tysiąc kawałków.

Związek, na którym opierało się moje życie, moje poczucie bezpieczeństwa, a także moje poczucie własnej wartości, zakończył się. Musiało minąć co najmniej pół roku, abym zaakceptowała, że znowu mogę nazywać się singielką i nieśmiało pójść z kimś na randkę, w ogóle jednak nie dopuszczając do siebie myśli o rozpoczynaniu nowego związku.

Dlaczego poszłam na randkę skoro nie chciałam być w żadnym związku? Oto pytanie klucz. Gdyby ludzie zadawali je sobie częściej i umieli na nie odpowiadać, może te okropne situationshipy by już dzisiaj nie istniały 🙂

Ale ja nie umiałam na nie dobrze odpowiedzieć… na szczęście w tym samym czasie rozpoczęłam terapię, która kręciła się wokół relacji właśnie, a w kolejnym roku zaczęłam dogłębnie studiować temat komunikacji. Dlatego te trudne relacje, w które się wplątałam, mogły być dla mnie prawdziwymi lekcjami, z których wyciągnęłam cenne nauki.

Pierwsza trudna relacja pokazała mi, że nie umiałam tak naprawdę radzić sobie z trudnymi uczuciami. Zaczęłam więc je poznawać – czym są, co mi pokazują, jak to jest ich doświadczać. Dzięki temu dzisiaj nie boję się uczuć, a więc nie podejmuję działań, które są tylko po to aby ich uniknąć.

W jej trakcie, mój własny schemat lękowy tak bardzo mnie zmęczył, że nie dało się już go nie widzieć. Moja uważność wyostrzyła się na tyle, że w kolejnej relacji mogłam uchwycić dokładny moment, który mi tę reakcję uruchomił. I zamiast wejść w swój schemat, od razu zniechęciłam się do wchodzenia głębiej w tę relację.

Druga trudna relacja pokazała mi jak bardzo wolałam wierzyć w swoje domysły, interpretacje i projekcje, niż w to co naprawdę się działo. Trzymanie się rzeczywistości stało się więc moją najważniejszą zasadą. Nauczyłam się prostego sposobu jak zawsze do niej wracać.

Pokazała mi także, że wstydziłam się przyznać do wielu swoich potrzeb – nawet sama przed sobą. Nauczyłam się więc rozpoznawać kiedy sama siebie próbuję oszukać i jak z życzliwością wyciągać na wierzch prawdę o sobie.

I powoli przestałam potrzebować tych “trudnych” relacji romantycznych, bo zaczęłam obserwować siebie w każdej interakcji – z przyjaciółmi, znajomymi, z rodziną.

Zaczęłam ze swobodą stawiać granice i dzięki temu – paradoksalnie – częściej mówić TAK. Bo ufam sobie, że kiedy przestanie mi się podobać, to łatwo to zatrzymam.

Nauczyłam się także ze swobodą prosić o to czego chcę, w zupełności akceptując to, że druga strona może mi odmówić.

Działam z jasnością, rozmawiam z jasnością. Wiem czego chcę, co jest dla mnie ważne i potrafię za tym iść.

Wszystkie moje relacje są głębsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Dziś czuję się bezpiecznie sama ze sobą. Mam kontakt ze swoją wartością i miłością własną, więc relacje nie są już źródłem niepokoju, bo wiem, że nikt nie może mi tego zabrać.

Właśnie do takich efektów prowadzę ludzi w moim świecie – być może także i Ciebie 🙂